Tygodnik Podlaski nr 243 (412)

Tygodnik Podlaski nr 243 (412)
Pobierz PDF Archiwum PDF
 
 

SPORT TO NIE TYLKO WYNIK 7.12.2018

SPORT TO NIE TYLKO WYNIK

Jedyny klub w gminie Biała Podlaska – GLKS Roskosz-Grabanów zakończył rozgrywki rundy jesiennej piłki nożnej B klasy grupy I na drugim miejscu, ze stratą trzech punktów do prowadzącego Az-Bud Komarówka Podlaska. Jak na “niechciane dziecko” bialskiej gminy to ogromny sukces. Nie tylko sportowy, ale przede wszystkim społeczny. Mimo, że drużyna musi grać na wygnaniu w gościnnym Zalesiu, klub trwa, głównie dzięki determinacji Janusz Trochimiuka.

– Jesteście jedynym klubem w gminie Biała Podlaska, a nie macie gdzie grać…

– Sport i działania prozdrowotne nie należą raczej do priorytetów naszej Gminy. Jest to jednak problem ogólnopolski. Trudno jest do oczywistych jak dla mnie korzyści, jakie może dawać wysiłek fizyczny i udział szczególnie w grach zespołowych, przekonać tych, którzy raczej nie mieli możliwości sami tego “posmakować”. Warto jednak pamiętać, że pokonywanie własnych ograniczeń poprzez duży wysiłek fizyczny, najlepiej jest wykonywać poprzez sport. Tutaj porażki są “solą”, a wizja zwycięstwa jest zawsze realna. Często w nieuniknionych problemach także, a może nawet i przede wszystkim w życiu codziennym, takie podejście może mieć kluczowe znaczenie.

– W rundzie jesiennej graliście w gościnnym Zalesiu, co będzie na wiosnę?

– Ponieważ organizacyjnie Klub wciąż jest na poziomie amatorskim, ten fakt determinuje także plany na kolejny sezon. Są pewne zamierzenia, ale na razie dużo ważniejsze dla mnie jest powołanie nowego zarządu i zachęcenie do jak najszerszego udziału w klubie, tych, którzy byli już w nim kiedyś i tych, których chciałbym do niego przekonać. Klub może istnieć, rozwijać się i wzrastać tylko poprzez jego członków. W ich ilości tkwi szanse na sukces.

– Jakie cele stawiacie przed sobą na zakończenie sezonu?

– Pozyskanie nowoczesnych działaczach, mam na myśli osoby rozumiejące zasady ekonomii i racjonalizmu. Niekoniecznie “poświęcające” działalności społecznej rodzinę, dom, pracę zawodową. Raczej taka działalność powinna być formą hobby, pasji dającej jak najwięcej radości i przyjemności, którymi będziemy mogli dzielić się z innymi. Nie przykrym i kosztownym obowiązkiem, obciążającym wszystkich wokół nas. Miejscem, w którym można korzystać również z okazji do osobistego rozwoju. Wracając do celów stawianych na zakończenie sezonu, powtórzę – udane działania organizacyjne. Jest oczywistym truizmem, że sukcesy sportowe są najczęściej ich konsekwencją…

– Co determinuje twoje zaangażowanie w sporcie?

– Sport niemal od zawsze był blisko mnie. Treningi i gra w piłkę: lata 70-te AZS juniorzy, lata 80. krótka przygoda z Rotkartem Klonownica, a później wzloty i upadek z MZKS Podlasie, zakończony ciężką kontuzją. Powrót do amatorskiego grania dzięki śp. Sławkowi Wieliczukowi. Niezaprzeczalny i kluczowy wpływ na moje życie miało spotkanie wyjątkowych osobowości: Adama Ryłko, Zbyszka Bartnika i Henia Grodeckiego. Do każdego z nich mam ogromny sentyment i każdemu sporo zawdzięczam.

– Dlaczego warto stawiać na sport?

Mam podstawy, by sądzić, że dzięki właśnie gotowości organizmu do zniesienia dodatkowych obciążeń, zakotwiczonego myślenia o pokonywaniu kolejnych etapów w drodze do sukcesu, można sobie o wiele lepiej poradzić w sytuacjach życiowych naprawdę trudnych. Piszę to w kontekście mojej choroby (nowotwór) i powrotu do zdrowia. Nawet samo bycie na odległość z grającymi kolegami stwarzało mi zupełnie inną, jasną przestrzeń w szpitalnej rzeczywistości. Wierzę, że pozytywnie “zawirusowani” sportem przenoszą swoje boiskowe postawy na życie codzienne. 

powrót

Dodaj komentarz 
Zawiadom mnie o nowych komentarzach
 
 
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.