Tygodnik Podlaski nr 256 (425)

Tygodnik Podlaski nr 256 (425)
Pobierz PDF Archiwum PDF
 
 

Tak Niemcy rozstrzelali polskich harcerzy. Gestapo nie miało dla nich litości 9.09.2019

Tak Niemcy rozstrzelali polskich harcerzy. Gestapo nie miało dla nich litości

Michał Stefan Lisowski urodził się 31 maja 1906 r. w Jaśle. Był synem Marii i Józefa, miał sześcioro rodzeństwa – siostrę Felicję oraz braci: Aleksandra, Bronisława, Jana, Teodora i Władysława. Po ukończeniu szkoły powszechnej podjął naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Krośnie. To właśnie tutaj na poważnie zainteresował się harcerstwem.

Maturę zdał w 1926 r., po czym od razu podjął pracę w Szkole Podstawowej w Rozkopaczewie (powiat lubartowski). Dwa lata później trafił do Czemiernik, gdzie w miejscowej szkole uczył gimnastyki. W 1929 r. założył I Drużynę Harcerską im. Karola Chodkiewicza, nad którą opiekę sprawował kierownik szkoły Władysław Lizis (późniejszy teść Michała Lisowskiego). W jej skład weszły po trzy zastępy chłopców i dziewcząt.

Działalność harcerska Michała Lisowskiego trafiła na podatny grunt. Podopieczni w krótkim czasie zdobywali wysoki poziom wyszkolenia, w skutek czego po dwóch latach powstały dwie kolejne drużyny: męska i żeńska im. Emilii Plater. Przygotowywał młodzież do służb pomocniczych, ćwiczył sprawności harcerskie i rozwijał w nich patriotyzm. Równolegle Michał Lisowski przez cały czas podnosił swoje umiejętności harcerskie. W 1933 r. zdał egzamin i otrzymał stopień instruktorski podharcmistrza, a trzy lata później mógł tytułować się już harcmistrzem. Wspólnie z Zuzanną Klimowską, na przełomie 1933 i 1934 r., założył w czemiernickiej szkole izbę harcerską. Wokół niej organizował swoją pracę z młodzieżą. Uczestniczył w wielu kursach oraz prowadził obozy hufca radzyńskiego. Należał do najaktywniejszych i wybitnych instruktorów lubelskiej chorągwi. Pomagał przy organizowaniu drużyn harcerskich w Firleju i Lubartowie. Za swoją działalność został odznaczony m.in. Brązowym Krzyżem Zasługi, przyznanym mu przez premiera rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

W 1935 r. Michał Lisowski podjął pracę nauczyciela w Radzyniu Podlaskim. Rok później ożenił się z Krystyną Lizis, z którą miał syna Andrzeja (ur. w kwietniu 1938 r.). Był bardzo dobrym mężem i ojcem. Całą rodziną przebywali w Radzyniu do wybuchu II wojny światowej, po czym żona z synem wróciła do Czemiernik.

Od początku wojny Michał Lisowski organizował w Radzyniu ruch konspiracyjny. W porozumieniu z władzami harcerskimi w Lublinie powołał zastępy powiązane ze Związkiem Walki Zbrojnej. Działał w pełnej konspiracji nawet przed rodziną. Na początku 1940 r. zamieszkał z żoną i synem w Czemiernikach, ze względów rodzinnych podjął też pracę w Szkole Podstawowej w Lichtach.

Po południu 9 czerwca 1940 r. Michał Lisowski został aresztowany, podobnie jak pozostali przywódcy harcerscy. Z Czemiernik został przewieziony do radzyńskiej placówki gestapo, gdzie przebywał przez blisko miesiąc. W trakcie przesłuchań i prowadzonego śledztwa, chcąc ratować resztę harcerzy, wziął całą winę i odpowiedzialność na siebie. Miał też możliwość ucieczki, ale stanowczo odmówił polskiemu policjantowi pilnującemu więźniów w areszcie. Dzień przed śmiercią na krótko spotkał się z żoną. Z rana 5 lipca 1940 r. Michał Lisowski, razem z czternastoma innymi członkami organizacji harcerskich, został wywieziony poza Radzyń i rozstrzelany. Miał 33 lata.

W dniu egzekucji, nie wiedząc o niczym, Krystyna Lisowska podjęła kolejne starania o uwolnienie męża. W lubelskiej komendzie gestapo „Pod zegarem”, wymieniając jego nazwisko, usłyszała: „Ach, to ten harcmistrz z Radzynia! Był on zbyt dobrym Polakiem, abyśmy go mogli tolerować i umieścić w obozie. On w tej chwili już nie żyje. Dzisiaj rano został rozstrzelany”. Kilka dni później otrzymała list od męża, który napisał w areszcie. Jest on bardzo osobisty, a także ukazuje głęboki patriotyzm i dramatyzm sytuacji.

„Najdroższa jedyna Krysieńko, najdroższy synu i wszyscy kochani w Czemiernikach i Jaśle!

Już siedzę w tym ostatnim lokalu 2 tygodnie, myślę, że kres mojego życia zbliża się w każdej chwili. Czekam kiedy będę wezwany na ostatnie przesłuchanie. Zależy mi, aby do końca przetrwać nerwowo. Dzisiaj jedynie żal mi, że odejdę od Was bez pożegnania. Dlatego proszę, nie zapomnijcie o mnie później i wybaczcie mi wszyscy, co złego zrobiłem. Kochana Krysieńko, Tobie powiem tyle – ostatnie moje słowo to Twoje najukochańsze dla mnie imię. Kochana Krysieńko, spokojnie czekam śmierci, to dzięki Tobie, bo kochając i będąc z Tobą zaznałem tyle szczęścia, że bez żalu odchodzę. Jedynie żal mi, że zostajecie sami. Trudno, widocznie Bóg tak chciał, bo dzisiaj żyję jedynie modlitwą.

Wiesz, że właściwie na śmierć nie zasłużyłem, ale Jędrka mocno ucałuj ode mnie. On zawsze będzie Ci przypominał moją podobiznę. Wszystkich ucałuj ode mnie, mamusi i tatusiowi podziękuj za wszystko. Renię i Zdzisia też ucałuj, Jankę także. Bądź zdrowa najdroższa Krysieńko i Ty mój Jędrusiu. Jeśli będę kiedyś przy Was duchem, nie bójcie się mnie.

Wasz Stef ”


18 i 19 września 1946 r. miała miejsce ekshumacja piętnastu zamordowanych harcerzy. Ich doczesne szczątki zostały złożone w czterech trumnach i przeniesione na cmentarz parafialny w Radzyniu Podlaskim (jedynie Aleksander Bozoki został pochowany na cmentarzu w Lubartowie). Odbył się wtedy wielki manifestacyjny pogrzeb.

Pamięć o bohaterskim harcmistrzu trwa. Nieprzerwanie od 1993 r. Oddział PTTK w Radzyniu Podlaskim organizuje rajd pamięci do miejsca egzekucji harcerzy. W latach 2003-2019 Gimnazjum w Czemiernikach nosiło jego imię, o czym informuje tablica znajdująca się na budynku szkoły. W szkole istnieje izba regionalna gromadząca pamiątki dotyczące harcmistrza. Michał Lisowski jest też patronem jednej z ulic w Radzyniu Podlaskim.

powrót

Dodaj komentarz 
Zawiadom mnie o nowych komentarzach
 
 
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.