UCZNIOWIE I GANGSTERZY
26 stycznia 14 letni gimnazjalista z PG3 imienia Emili Plater w Białej Podlaskiej, nazwijmy go Janek, zszedł do szatni. Tu zatrzymało go dwóch szesnastolatków z tej samej szkoły.
biała podlaska
Młodzi ludzie bez żadnego powodu rzucili go na ziemię, skopali, na koniec kilkakrotnie uderzyli pięściami w twarz. Gdy chłopak zalał się krwią, jakby nigdy nic, spokojnie odeszli. Rzecz działa się na oczach wielu osób. Bez reakcji. Kolor czerwony jest w przyrodzie rzadki, ale choć mijał kilku innych uczniów, z propozycją pomocy nie zwrócił się do niego nikt. Traf chciał, że tego dnia w popularnej bialskiej „Platerce” znajdowało się dwóch funkcjonariuszy policji - do szkoły przyszli w zupełnie innej sprawie. Powiadomieni o zajściu zeszli szybko na dół, do szatni, i tu natknęli się na pokrwawionego Janka.
Chłopiec nie chciał powiedzieć, kto go pobił, wyraźnie się bał, ale funkcjonariusze policji mają swoje sposoby zdobywania informacji. – W efekcie już po kilku minutach zatrzymany został jeden z napastników, po kilku kolejnych drugi – informuje nas Jarosław Janicki, rzecznik bialskiej policji. Rzecz się działa w czwartek, tuż przed feriami, a już w poniedziałek sprawa trafi ła do Sądu Rodzinnego w Białej Podlaskiej. I tu okazało się, że jeden z łobuzów ma na koncie nie lada „wyczyn”. W ubiegłym roku brał udział w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym innego czternastolatka, w Okunince nad Jeziorem Białym. Chłopiec zmarł w szpitalu. Motywem pobicia była kradzież telefonu komórkowego. Informacja o tym wydarzeniu obiegła całą Polskę. Po tamtym tragicznym wydarzeniu młody bandyta – określany przez prawo dzieckiem i mający takie też prawa (dlatego m.in. nie wolno nam podać nawet jego inicjałów) ale nie daj Boże spotkać się z takim „dzieckiem” w ciemnej ulicy - trafi ł do poprawczaka, skąd został przeniesiony do bialskiej „Platerki”… w celach resocjalizacyjnych. Szkopuł w tym, że brak postępów w jego resocjalizacji przez szereg miesięcy odczuwali – jak udało nam się dowiedzieć - na własnej skórze inni uczniowie, w tym m.in. pobity do krwi Janek. Po tym wydarzeniu chłopiec więcej już do tej szkoły nie poszedł i nie pójdzie. W minionym tygodniu jego mama (nie chce się wypowiadać – boi się o syna) zabrała ze szkoły dokumenty i przeniosła go do innej placówki. Pozostają pytania: jak to możliwe, że bezwzględni młodzi oprawcy prześladują spokojnych uczniów i nikt z tym nic nie robi? Jak to możliwe, że młodociany gangster ponosi konsekwencje swoich czynów dopiero po pobiciu do krwi innego ucznia, przez dłuższy czas wcześniej nic sobie nie robiąc z zasad życia społecznego. I najważniejsze: czy szkoła, to wciąż miejsce, w którym dzieci mogą czuć się bezpiecznie? To ostatnie pytanie po wydarzeniach w bialskiej „Platerce” jest li tylko pytaniem retorycznym. Odpowiedź na pozostałe dwa chcieliśmy usłyszeć od dyrektor gimnazjum, Joanny Golach, którą poprosiliśmy o spotkanie. – Spotkania nie będzie, nie udzielam informacji, sprawą zajmuje się policja – rzuciła krótko dyrektor i odłożyła słuchawkę. Do sprawy wrócimy.
|
„Może tak na solówkę? No tak jak dziadu, wyskoczysz?” – to cytat nie z filmu grozy Alfreda Hitchcocka czy kultowych „Psów” Pasikowskiego, lecz wypowiedź ucznia do nauczyciela w jednej ze szkół podstawowych w Białej Podlaskiej. Taka szokująca postawa, to bynajmniej nie sytuacja odosobniona, bo przypadki agresji, przemocy i braku tolerancji są dziś na porządku dziennym w placówkach oświatowych i przybierają rozmiary na skalę nie notowaną nigdy wcześniej. Zjawiska braku kultury, zwykłego zwyrodnienia i poszanowania podstawowych zasad międzyludzkich są dziś równie powszechne znieczulica. Postawa zobojętnienia na los innego człowieka wydaje się być dziś dominującym modelem zachowania w wielu sytuacjach zarówno wśród dzieci i młodzieży, jak również wśród dorosłych. |
| « poprzednia | następna » |
|---|






















Komentarze
Trzeba znieść przymus szkolny. Szkoły powinny być prywatne. Wtedy każda szanująca się szkoła wyrzuci takiego chwasta by nie psuć sobie opinii i nie tracić uczniów. Policja i sądy to taka sama kpina co ostatnio udowodnił Rutkowski.
Czy posłalibyście swoje dziecko do szkoły w której jest osoba podejrzana o morderstwo?
1 sama uczeszczam do tej szkoly i to nie policja ZNALAZLA ,,janka" tlko gdy juz lezal w szatni kolega z jeego klasy powiedział ze on lezy w szatni od razu zbieglismy na dol i zobaczylismy czy to prawda. zaraz potem ktos poleciał po pania pielegmiarke!!! taka sytuacja zdarzyła sie u nas w skole poraz pierwszy! i na pewno ostatni. dziekuje
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.