EGZORCYSTA ŻYCIE PEŁNE EWANGELII
W ubiegłym tygodniu minęło 30 lat od rozpoczęcia posługi duszpasterskiej księdza prałata Mieczysława Lipniackiego w Białej Podlaskiej. W takim właśnie momencie jednemu z najbardziej zasłużonych kapłanów w Diecezji Siedleckiej – budowniczemu dwóch kościołów i architektowi wielkich inicjatyw o wymiarze duchowym - przypadł kulminacyjny punkt posługi: walka z osobowym złem. Przed kilkoma dniami ksiądz Mieczysław Lipniacki otrzymał propozycję objęcia funkcji diecezjalnego egzorcysty – kapłana zajmującego się wypędzaniem demonów z osób opętanych oraz modlitwą nad osobami duchowo i fi zycznie udręczonymi przez siły nieczyste. I tę propozycję zasłużony dla Podlasia prałat przyjął.![]()
podlasie
Problemy z budową kościoła minęły tak szybko jak się pojawiły. Wystarczyło, że usunięto ze stanowiska dyrektora ds. wyznań Adama Olkowicza, który nie mógł darować księdzu Lipniackiemu patriotycznych kazań i takiej też postawy. – Na wieść o wyrażeniu przez władze zgody na budowę kościoła mieszkańcy Osiedla Młodych zareagowali entuzjastycznie.
– W pierwszym dniu dom kopania dołów pod fundamenty zgłosiło się 170 osób, w drugim przeszło 80. I tak w ciągu zaledwie dwóch dni, pracując po kilkanaście godzin na dobę, wykopaliśmy ręcznie wszystkie rowy pod zalew betonu. Wysiłek absolutnie imponujący – wspomina ksiądz Mieczysław. Jak mówi, pomimo dramatu stanu wojennego i całego zła, jaki ze sobą niósł, ludzie byli wówczas szczęśliwsi, niż są dziś. Był czas na prace i na zabawę, na wyjazdy z młodzieżą na kajaki na Mazury, nad Wigry, do Kamienia koło Rucianego, czy w okolice Augustowa. I była autentyczna solidarność, rzecz dzisiaj rzadka, wręcz unikalna… W tamtym czasie ksiądz Mieczysław coraz bardziej angażował się na rzecz pracy z młodzieżą. Dzień do dnia, tydzień do tygodnia i nagle okazało się, że służba ta pochłonęła go bez reszty. – Bo młodzież zawsze była i będzie wspaniała, przepełniona entuzjazmem, ideałami, pięknymi marzeniami i pragnieniami, o czym niejednokrotnie mówił błogosławiony Jan Paweł II, który także ponad wszystko ukochał przebywanie wśród ludzi młodych. I tylko my, dorośli, nie zawsze potrafi my to dostrzec i w odpowiedni sposób do młodych dotrzeć – mówi ksiądz Mieczysław. Z tamtego okresu zapamiętał niezliczona ilość wycieczek, obozów czy kilkudniowych rajdów, w trakcie których młodzi ludzie smakowali smak życia. – Bo to były specyficzne pielgrzymki, w trakcie których godzinami rozprawialiśmy o Bogu, o tym, co w życiu naprawdę ważne i istotne, co godne, a co uwłaczające człowiekowi – wspomina ksiądz Mieczysław. – Wielu z moich podopiecznych pochodziło z biednych rodzin, w których rodziców żadna miara nie byłoby stać na zapewnienie niezbędnych środków na wyjazd na obóz. Zawsze jednak tak się układało, że gdy już tak po ludzku traciliśmy nadzieję i opuszczaliśmy ręce nie wiedząc, skąd zdobyć fundusze dla dzieci, Bóg stawiał na naszej drodze dobrych ludzi, a ci pomagali, jak mogli. Po kilku takich sytuacjach, w których ostatecznie zawsze znajdowało się rozwiązanie, uwolniłem się od zmartwień finansowych. Po prostu zawierzyłem Bogu i nigdy się nie zawiodłem. O dalszych kapłańskich wątkach życia niezwykłego księdza i jego obecnej – najtrudniejszej – kapłańskiej posłudze diecezjalnego egzorcysty napiszemy za tydzień, w trzeciej – ostatniej – części reportażu pt. „Egzorcysta – Zycie pełne Ewangelii”.
| « poprzednia | następna » |
|---|






















