Najważniejsza rzecz na świecie
O losie kobiet, jak one, było cicho do tragedii smoleńskiej. Od kilku miesięcy starają się zwrócić uwagę MON na sytuację wdów po żołnierzach pilotach poległych na służbie.
PODLASIE
Trzy kobiety z Podlasia – trzy losy. Pierwszy był podporucznik Andrzej Wdziękoński, który zginął na służbie podczas lotu samolotem LIM-6. Pozostawił żonę i 8-miesięcznego syna. Bożena Wdziękońska pozostawiona bez środków do życia, bez pomocy ze strony wojska, została zmuszona do walki o prawo do mieszkania i renty. Nie chciano nawet przyjąć dziecka do przedszkola wojskowego, bo syn nie miał już ojca żołnierza...
Drugi był kapitan Jacek Trzciński – zginął w samolocie TS – 11 Iskra. Pozostawił żonę i dwóch synów. Edyta Trzcińska otrzymała tylko jednorazowe odszkodowanie oraz zapomogę – 7 tysięcy złotych. Dla niepracującej matki z dwojgiem malutkich dzieci była to kropla w morzu potrzeb. Kolejny – major Piotr Chudzik, do połowy lat 90 służący w JW 5058 w Białej Podlaskiej. Zginął w samolocie Iryda, który nie wszedł do produkcji. Pozostawił dwie córeczki oraz 5 miesięcznego synka. W czasie pogrzebu wielu dowódców i oficerów płakało, obiecywało wsparcie. Słowa wypowiadane nad grobem okazały się słowami na wiatr... Trzy związane z Podlasiem wdowy założyły stowarzyszenie, które ma pomagać rodzinom osieroconym po żołnierzach lotnikach. Pod koniec ubiegłego roku wystosowały kolejne pismo do ministra obrony narodowej w którym zwracają uwagę na dramat osieroconych rodzin żołnierzy pilotów. Jak dotąd, bez reakcji ze strony MON. – Jest nas w kraju kilkadziesiąt i łączy nas to, że zostałyśmy na marginesie życia – mówi bialczanka Halina Chudzik. – Mąż powtarzał mottoo pilotów: „przez cierpienie do marzeń i gwiazd”. Założyłyśmy stowarzyszenie, by po tragediach, pozostało nie tylko cierpienie, ale także marzenia i nadzieje. Bo nadzieja, to najważniejsza rzecz na świecie...
| « poprzednia | następna » |
|---|




















Komentarze
Czytaj ze zrozumieniem, a nie doszukujesz się dziury w całym. Zwrot "kobiety z Podlasia" dotyczył kobiet, które są z tego regionu. Ich mężowie nie koniecznie zginęli tu. Jeśli chodzi o Lim-6 to w czasie był to m.in. samolot w zasobach marynarki wojennej i to właśnie na Pomorzu Andrzej zginął. Jeżeli notujesz wypadki tylko z Podlasia, czyli te, które miały miejsce w jednostkach tego regionu, to jesteś w błędzie. Wszystkie wojskowe wpadki lotnicze w Polsce dotyczą nas wszystkich, zwłaszcza te, których rodziny pochodzą z Naszych stron. To ich cierpienie i ich losy powinny obchodzić zwłaszcza Ziomków. Historia lotnictwa jest Ci zatem nie do końca znana i może to Ty powinieneś się zapoznać z historią wypadków lotnictwa wojskowego, a może lepiej powinieneś porozmawiać z pozostałymi wdowami, rodzinami po pilotach, którzy zginęli w takich katastrofach, żebyś mógł zabierać głos.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.