PRZEPIS NA KULTURĘ MAŁGORZATY KADŁUBOWSKIEJ
Nowy Rok przyniósł Białej Podlaskiej wiele kulturalnych niespodzianek. Nowa instytucja, nowa szefowa, nowe pomysły. O miejskiej kulturze, potrzebach mieszkańców i niełatwej rzeczywistości rozmawiamy z Małgorzatą Kadłubowską, dyrektorką Bialskiego Centrum Kultury.
Jak wyglądała pani dotychczasowa droga zawodowa?
Studiowałam równolegle dwa kierunki - pedagogikę kulturalno- -oświatową oraz filologię polską. Od początku byłam dwuzawodowcem. Praca w szkole pozwoliła mi na realizację działań okołokulturalnych, które miały znaczenie zarówno dydaktyczne, jak i wychowawcze. Już w 1996 roku zainicjowałam autorski i innowacyjny program „Inspirowanie aktywności i postaw twórczych w procesie kształcenia humanistycznego, a w szczególności teatralnego” w ramach którego dzieci i młodzież uczestniczyły w warsztatach prowadzonych przez profesjonalnych aktorów. Uczniowie wynosili z tego uwrażliwienie na kulturę, poprawną polszczyznę i inne wartości humanistyczne. Współorganizowałam także przedsięwzięcia wykraczające poza moją funkcję w szkole, m.in. napisałam scenariusz i przygotowywałam młodzież do uroczystości z okazji 400-lecia parafii św. Anny w Białej Podlaskiej, współuczestniczyłam w aranżacji miejskich obchodów 25-lecia NSZZ Solidarność. Zaproszono mnie również do współpracy przy uroczystości nadania Publicznemu Gimnazjum Nr 4 imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego. Te przedsięwzięcia zostały pozytywnie przyjęte przez społeczność lokalną.
Czy przygotowała już pani strategiczny plan działania na następne 5 lat swojej kadencji?
Mój program, który przedłożyłam komisji konkursowej, ma priorytetowe kierunki działań, ale w momencie zderzenia z rzeczywistością, ulegną one modyfikacjom. Aktualnie, obserwuję strukturę poszczególnych fi lii, prowadzę rozmowy z pracownikami, instruktorami, poznaję ich zainteresowania, zakres działań. Mój plan jest otwarty na pomysły i korekty ze strony współpracowników.
Jakich zmian w kulturze mogą oczekiwać pracownicy poszczególnych filii i mieszkańcy Białej Podlaskiej?
Dążymy do tego, aby współpraca i wymiana informacji pomiędzy jednostkami była płynniejsza. Kluby osiedlowe będą się rozwijały w reprezentatywnych dla siebie dziedzinach. Placówki nadal będą prowadzić szeroko zakrojoną działalność środowiskową - ważne, aby tego nie zagubić. Dlatego, uważam, ze oferta fi lii osiedlowych powinna być nawet bardziej atrakcyjna niż jest teraz. Rewolucja pojawi się tylko w scaleniu komórek, ale zmiany wewnętrzne będą wdrażane stopniowo.
Czy flagowe imprezy wypracowane przez Miejski Ośrodek Kultury zostaną w corocznym repertuarze?
Docierają do mnie różne opinie. O wydarzeniach takich, jak „Tańczące Trzewiczki” czy „Międzynarodowy Jarmark Folkloru” wie każdy bialczanin. Należy jednak pamiętać, że te imprezy są bardzo kosztowne, ale o ile wygospodarujemy środki, wydarzenia odbędą się. Niemniej jednak, na przestrzeni kilku miesięcy, do mieszkańców trafi sonda społeczna. W ankiecie pojawią się m.in. zagadnienia dotyczące kulturalnych przedsięwzięć dotychczas organizowanych przez MOK.
Wielu sceptyków zarzuca bialskiej kulturze zbytnią ludowość, jak zatem unowocześnić ofertę kulturalną miasta?
Trudno mi w obecnej sytuacji finansowej zapowiadać zupełnie nowe wydarzenia. Marzę jednak o tym, aby w naszym mieście, które położone jest na pograniczu, zaistniał cykl spotkań transkulturowych. Współczesna kultura pogranicza – Polski, Białorusi, Ukrainy, może nawet Litwy – może ukierunkować nasze działania. W moich docelowych planach pojawia się także pomysł organizacji biennale sztuki dla najmłodszych. Chciałabym, aby wokół Bialskiego Centrum Kultury powstał żywy, amatorski, twórczy duch. Aby wszelkiej maści zespoły, twórcy, pasjonaci promowali swoje umiejętności. Aby mieli swoje miejsce na mapie miasta.
| « poprzednia | następna » |
|---|





















