STYCZNIOWE DNI WOLNOŚCI
W przeciwieństwie do wielu innych regionów kraju na południowym Podlasiu wciąż żywe są tradycje Powstania Styczniowego. Potwierdzają to liczne pomniki i krzyże powstańcze, pamiętniki i relacje potomków o udziale Podlasiaków w tym wielkim narodowym zrywie wolnościowym, którego 150 rocznicę będziemy obchodzić w przyszłym roku.
Czołowymi przywódcami Powstania Styczniowego w 1863 roku na południowym Podlasiu byli Roman Rogiński i ksiądz Stanisław Brzóska. Szczegóły powstania w regionie zostały opracowane 18 stycznia 1863 roku na spotkaniu w Łosicach. Roman Rogiński, jako nowo mianowany naczelnik wojskowy powiatu bialskiego, osobiście miał dowodzić atakiem na Białą Podlaską. Z grupą 20 ludzi miał zająć się aresztowaniem komendanta carskiego garnizonu generała Mamajewa. Liczba zaprzysiężonych powstańców w powiecie wyniosła ponad 1200 osób, a kluczowym elementem powstańczego planu, od którego zależał cały sukces, był moment zaskoczenia. Zgodnie z planem akcji powstańczej jednocześnie miały zostać zaatakowane Kodeń, Łomazy - w których stacjonował II szwadron Smoleńskiego Pułku Ułanów - i Biała Podlaska. Daleka od doskonałej organizacja działań sprawiła, że nie doszło do kilku skoordynowanych ataków nocą z 22 na 23 stycznia, jak planowano. Mimo to na 24 ataki na carskie garnizony w ciągu trzech pierwszych powstańczych nocy aż siedem przypadło na Podlasie, z czego większość zakończyła się pełnym sukcesem. W kilku miejscach Rosjanie byli tak zaskoczeni,
że nawet nie próbowali podjąć walki. M.in. w Kodniu powstańcy po krótkiej walce wzięli do niewoli 50 żołnierzy zaborców, zdobyli dużą ilość broni i amunicji. Ten zwycięski atak na Kodeń, w którym użyte były kosy, przeszedł do historii, jako największy sukces powstania w całym Królestwie Polskim. Rosjanie opuścili w pośpiechu także Łomazy, kierując się na Białą Podlaską, z której 30 stycznia wycofali się, w kierunku Brześcia. Tego samego dnia wieczorem oddziały Romana Rogińskiego wkroczyły do największego miasta regionu, zajmując kwatery na zamku. Biała Podlaska upajała się wolnością, na ulicach było jasno od kolorowych iluminacji. Mieszczanie z biało czerwonymi kokardami przy czapkach, w świetle pochodni, fetowali powstańców, a w kościele farnym ksiądz Józef Mleczko odprawił uroczyste nabożeństwo. Wolność i radość trwały jednak krótko. W bitwie z napływającymi od strony Brześcia silnymi oddziałami rosyjskimi, stoczonej pod Białą Podlaską nocą z 31 stycznia na 1 lutego, powstańcy doznali poważnych strat. Dysponujący artylerią Rosjanie zdziesiątkowali żołnierzy Rogińskiego (zginęło ponad 60 Polaków, przeszło dwukrotnie więcej zostało ciężko rannych), w efekcie czego osłabione oddziały powstańcze wycofały się do Janowa Podlaskiego, stąd zaś, tocząc nieustanne walki podjazdowe, skierowały się w kierunku Puszczy Białowieskiej. Powstanie Styczniowe na południowym Podlasiu trwało jeszcze przez kilka miesięcy i podobnie jak w całym Królestwie Polskim, zakończyło się klęską. Roman Rogiński, po schwytaniu przez Rosjan, został skazany przez sąd wojenno – polowy na karę śmierci. Po wyrażeniu przez niego skruchy karę tę zamieniono na 30 lat katorgi, z której – w przeciwieństwie do wielu innych – udało mu się powrócić. Zmarł w 1915 roku na Ukrainie, mając 75 lat.
| « poprzednia | następna » |
|---|






















