Tygodnik Podlaski nr 195 (364))

Tygodnik Podlaski nr 195 (364))
Pobierz PDF Archiwum PDF
 
 

Zbudujemy mosty, nie tylko dla pana starosty 25.06.2018

Janusz Szewczak

Wielkie podziały komunikacyjne i zaniedbania infrastrukturalne widać na ziemiach polskich jeszcze od czasów zaborów. Stąd pomysł budowy 22 mostów w 7 lat za kwotę ok. 2,3 mld zł wydaje się być pomysłem wielce trafi onym. W wielu miejscach Polski ewidentnie brakuje mostów, a sporo tych już istniejących jest w fatalnym stanie i wymaga generalnych remontów.

Mosty zawsze warto było budować, bo mosty łączą i otwierają nowe perspektywy. Nowe mosty są potrzebne, nie tylko Warszawie, co słusznie już dostrzegł Patryk Jaki, kandydat na prezydenta stolicy; są znacznie bardziej potrzebne niż niebieska ławeczka Rafała Trzaskowskiego, kandydata PO. Wielkie podziały komunikacyjne i zaniedbania infrastrukturalne widać na ziemiach polskich jeszcze od czasów zaborów. Stąd pomysł budowy 22 mostów w 7 lat za kwotę ok. 2,3 mld zł wydaje się być pomysłem wielce trafionym, przy ogromnej skali wydatków na drogi i autostrady do 2020 roku w wysokości 135 mld zł jest to niewątpliwie koszt do udźwignięcia. W wielu miejscach Polski ewidentnie brakuje mostów, a sporo tych już istniejących jest w fatalnym stanie i wymaga generalnych remontów. Ponad 70 proc. Polaków nie chce już wyjeżdżać za pracą za granicę, coraz mniej chętnych do zbierania szparagów w Niemczech, nie mówiąc o zbieraniu truskawek w Polsce, ale chce żyć lepiej i wygodniej we własnym kraju i bez mostów jest to niewykonalne. Wiedzą o tym nie tylko w Warszawie, Toruniu, Wrocławiu czy Świnoujściu. To przecież polscy inżynierowie i naukowcy budowali nowoczesne, na owe czasy mosty na wielu kontynentach, w tym również w Ameryce. Rudolf Modrzejewski z Bochni zbudował blisko 40 mostów na całym świecie, w tym słynny most w Filadelfii, w San Francisco – Oakland Bay, Bronisław Rymkiewicz budował mosty w Brazylii, a Stanisław Janicki współtworzył Kanał Sueski, Ernest Adam Malinowski budował mosty w Peru, Stanisław Olszewski i Stanisław Kierbedź w Rosji i Warszawie – zawsze mieliśmy wybitnych inżynierów i budowniczych mostów. Dziś Chińczycy potrafią budować mosty liczące dziesiątki kilometrów (najdłuższy 60 km), my natomiast musimy nadgonić wielkie zaniedbania infrastrukturalne ostatnich 28 lat. Przed nami znaczące wydatki na inwestycje infrastrukturalne w najbliższych latach, blisko 66 mld zł do 2023 roku na rekonstrukcję szlaków kolejowych, przejazdów kolejowo-drogowych, ponad 135 mld zł na drogi i autostrady do 2020 roku, 30-35 mld zł na Centralny Port Komunikacyjny (CPK), budowa przejścia przez Mierzeję Wiślaną, poszerzenie toru wodnego Szczecin-Świnoujście, rozbudowa portu w Gdańsku i Elblągu oraz Ustce, Via Carpatia czy Via Baltica. Front robót szykuje się więc ogromny i wydaje się, że środków nie zabraknie, większy problem może być z dostępnością rąk do pracy, bo już dziś brakuje blisko 100 tysięcy budowlańców, rosną też wymagania płacowe oraz ceny materiałów budowlanych. Wydaje się też, że ceny ropy naftowej będą raczej rosnąć, podobnie jak cena dolara czy franka. Nie ma jednak nowoczesnego państwa, wybijającego się na suwerenność gospodarczą, konkurencyjności gospodarki bez dobrej komunikacji podporządkowanej dotychczas raczej interesom biznesowym Niemiec na kierunku Zachód-Wschód, o co szczególnie dbali domorośli liberałowie – aferałowie, a zwłaszcza rząd PO-PSL. Już na kierunku drogowym Północ-Południe nie było tak dobrze, a co dopiero mówić o regionalnych przeprawach mostowych czy powiatowych połączeniach? Ciekawe jak totalna opozycja będzie dyskredytować pomysł budowy 22 mostów, tak bardzo Polakom potrzebnych? Lepiej budować mosty, drogi i linie klejowe niż za bezcen wyprzedawać majątek narodowy z PKP Energetyką, kolejką na Kasprowy Wierch czy budować autostradę oligarchom, nie mówiąc już o astronomicznych kosztach budowy 1. kilometra autostrady, pół obwodnicy Warszawy w cenie 200 mln zł. Przy takiej rozrzutności poprzedników z rządu PO-PSL pod światłym przewodem ministra Cezarego Grabarczyka i Sławomira Nowaka pieniędzy starczyłoby władzy na drewniane kładki, a nie solidne mosty. Miejmy nadzieję, że po jesiennych wyborach samorządowych dla niejednego nowego starosty bliskie sercu staną się też te nowe mosty.

powrót

Dodaj komentarz 
Zawiadom mnie o nowych komentarzach
 
 
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.