Tygodnik Podlaski nr 195 (364))

Tygodnik Podlaski nr 195 (364))
Pobierz PDF Archiwum PDF
 
 

Czas pogonić Timmermansa i przestać negocjować z szulerami 9.07.2018

Janusz Szewczak

Choć my Polacy odzyskaliśmy zewnętrzne atrybuty Niepodległości 28 lat temu, to na suwerenność ekonomiczną i finansową dopiero zaczynamy się wybijać i to w obliczu totalnie szkodzącej naszym interesom narodowym V-Kolumny, tak pilnie słuchanej w Brukseli.

Dość już wystawnych obiadków w Belwederze dla F. Timmermansa za pieniądze polskich podatników, to nie czas na eksperymenty w polskiej polityce zagranicznej. Przestańmy się wreszcie cackać z KE i totalną Targowicą, dość wyrozumiałości i stąpania po skorupkach jajek. Oni bowiem nie stosują wobec Polski ani rzetelnego dialogu, ani żadnych reguł, chcą dyktatu, hegemonii, a przede wszystkim obalenia obecnego rządu; chcą nas karać, dyscyplinować, wprowadzać sankcje, ciąć nam subwencje i budżety bez uzasadnienia, bez prawnych podstaw traktatowych. Unijnym eurobiurokratom tak naprawdę nie chodzi o żadne nasze reformy, chodzi im o ich biznesy, które popsuł im obecny rząd PIS. Karzą nas nie za brak praworządności i demokracji, bo wolności w Polsce jest więcej niż w Niemczech, Szwecji czy Francji, ale za proamerykańskie sympatie, tworzenie bloku Trójmorza, za chęć przeniesienia amerykańskich baz z Niemiec do Polski, ale też za rosnącą polską konkurencyjność, repolonizację banków, chęć opodatkowania zagranicznych super i hiper-marketów czy za uszczelnienie systemu podatkowego, który uniemożliwia strzyżenie i drenowanie polskiej kasy na setki miliardów złotych, tak jak to miało miejsce w ciągu 8 lat rządów PO-PSL. Unia chce nas  napiętnować, bo nie chcemy lotniska w Berlinie, tylko własne w centralnej Polsce. Do ataków na Polskę i Polaków wykorzystano tradycję zdrady narodowej, donoszenia i szkalowania polskiego  państwa ze strony coraz bardziej antypolskiej opozycji. Wykorzystano to jako wygodny pretekst do szkodzenia naszemu krajowi. Skoro chcą nam obciąć unijne dotacje o 23 proc., choć to zaledwie  propozycje, to trzeba by obciąć i naszą składkę do budżetu UE też o 23 proc. Od 2004 r., czyli przez 14 lat, otrzymaliśmy z Unii ok. 600 mld zł, ale wpłacone przez nas składki zbliżają się do kwoty ok. 200 mld zł, czyli netto to łącznie zaledwie ok. 400 mld zł: mniej więcej tyle, co rocznie tylko wydaje budżet naszego państwa. A przecież przez te 14 lat w postaci zysków, dywidend, opłat za doradztwo, rebranding czy w ramach tzw. optymalizacji podatkowej wyjechało za granicę już ok. 700 mld zł, czyli 30-40 mld zł polskich pieniędzy rocznie, a to przez 10 lat kolejne 400 mld zł płynie do zagranicznych, w banków, tym do banków UE, w ramach tzw. kosztów obsługi długu publicznego. Nie dajmy się więc  ogłupić zaklęciom różnych „euroidiotów”, bo z każdego 1 euro trafiającego do Polski z UE aż 80 centów wraca tam z powrotem. Zacznijmy się szanować sami, stawać w sposób twardy, ale i sprytny, zachowując godność. Przestańmy oczekiwać na litość i zrozumienie F. Timmermansa, G.  Verchofstadta i im podobnych. Przed Europą i UE nowe wyzwania i zagrożenia kryzysem finansowym i celno-handlowym. Widać wyraźnie, że prezydent D. Trump nie popuści, widać też coraz wyraźniej, że teorie neoliberalne, globalistyczne, wizje otwartych państw i społeczeństw, postępowców czy genderowców, kochających multi-culti jak i kochających inaczej załamują się i okazują się być kolejną utopią i oszustwem, medialną manipulacją. Na świecie powraca idea wspólnoty narodowej, tradycyjnych wartości, protekcjonizmu, ale i bezpieczeństwa i to nie tylko tego militarnego. Choć my Polacy odzyskaliśmy zewnętrzne atrybuty Niepodległości 28 lat temu, to na suwerenność ekonomiczną i finansową dopiero zaczynamy się wybijać i to w obliczu totalnie szkodzącej naszym interesom narodowym V-Kolumny, tak pilnie słuchanej w Brukseli. Przestajemy być półkolonią gospodarczą i coraz dobitniej kwestionujemy hegemonię Niemiec w Europie, jak i pomysły liberalno-lewackich elit. Dziś kraje można podbijać bez brygad pancernych i lotniczych dywizji, ale równie skutecznie przy pomocy banków, długów, toksycznych instrumentów finansowych, wojen walutowych, przejmowaniu majątku narodowego, sieci handlowych, gazet i mediów. Pan Timmermans zasługuje wyłącznie na „cienką” herbatkę i przyjęcie, najwyżej przez wiceministra, bo i tak to nie on decyduje. 

powrót

Dodaj komentarz 
Zawiadom mnie o nowych komentarzach
 
 
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.